Z Grzegorzem Łapanowskim, dziennikarzem kulinarnym, przygotowującym m.in. program "Dzień dobry, TVN" spotkali się uczniowie Rzemieślniczej Zasadnicznej Szkoły Zawodowej w Pilźnie. - Musicie oferować coś wyjątkowego, co was wyróżni z otaczającego was świata hamburegrów i kebabów - radził im mistrz kuchni zaproszony przez firmę "Taurus".
Z Grzegorzem Łapanowskim, dziennikarzem kulinarnym, przygotowującym m.in. program "Dzień dobry, TVN" spotkali się uczniowie Rzemieślniczej Zasadnicznej Szkoły Zawodowej w Pilźnie. - Musicie oferować coś wyjątkowego, co was wyróżni z otaczającego was świata hamburegrów i kebabów - radził im mistrz kuchni zaproszony przez firmę "Taurus".
Spotkanie z Grzegorzem Łapnowskim, w którym udział wzięła także Ewa Gołębiowska, Burmistrz Pilzna, było częścią szerszego projektu edukacyjnego dla uczniów szkoły w Pilźnie. Wcześniej w zajeździe w Parkoszu mogli poznać zasady zachowania się przy stole.
Dziennikarz telewizji TVN skupił się przed wszystkim na racjonalnym, zdrowym i smacznym żywieniu. Podkreślał, że głównym zadaniem kucharza lub właściciela restauracji jest nadanie jej wyjątkowego charakteru. - To ważne zwłaszcza dzisiaj, gdy dominują restauracje sieciowe proponujące wszędzie to samo - przekonywał. Powoływał się przy tym na własne doświadczenia z podróży po innych krajach, a w szczególności do Stanów Zjednoczonych. Pod wieloma względami kraj ten zrobił na nim bardzo dobre wrażenie, ale wyjątkiem było jedzenie. - Trudno było doszukać się w nim jakiegoś smaku i oryginalności - tłumaczył. A potem wskazywał, w jaki sposób do kulinarnej oryginalności dążyć. Młodzi adepci gastronomii dowiedzieli się, że liczy się zarówno jakość produktu, jak i sposób jego przygotowania. Niektórzy dopiero podczas spotkania z Grzegorzem Łapanowskim dowiedzieli się, że schabowy wcale nie jest polskim daniem, a żurek to raczej produkt na zupę niż sama zupa.
Chwila dekoncentracji ze strony słuchaczy, spotkała się ze stanowczą reakcją bohatera spotkania. - Kochani, może poświęcicie mi jednak trochę uwagi. Być może nieczęsto będziecie mieli okazję dowiedzieć się czegoś od kogoś, kto zwiedził czterdzieści krajów - napominał. Ostatecznie humory wszystkim poprawiła degustacja potraw przygotowanych przez gospodarzy spotkania. Podobno pierogi były, że palce lizać!


































