Srebrnym Krzyżem Zasługi nadawanym przez prezydenta RP uhonorowano Jana Kołodzieja, wieloletniego sołtysa Gołęczyny, a także byłego radnego Rady Miejskiej w Pilźnie. Odznaczenie przed odbywającą się w środę, 26 września, sesją Rady Miejskiej wręczyła Alicja Wosik, wicewojewoda podkarpacka.
Srebrnym Krzyżem Zasługi nadawanym przez prezydenta RP uhonorowano Jana Kołodzieja, wieloletniego sołtysa Gołęczyny, a także byłego radnego Rady Miejskiej w Pilźnie. Odznaczenie przed odbywającą się w środę, 26 września, sesją Rady Miejskiej wręczyła Alicja Wosik, wicewojewoda podkarpacka.
Z wnioskiem o przyznanie prestiżowego odznaczenia wystąpiła Ewa Gołębiowska, Burmistrz Pilzna. Nie bez przyczyny, bo o lepszego kandydata byłoby trudno. - To osoba, której się to należy. Mnie było łatwiej zabiegać o pieniądze dla gminy, bo stali za mną tacy ludzie jak Jan Kołodziej, który na każdym zebraniu walczył jak lew o wsparcie na inwestycje - podkreślała Wanda Dziadek, była naczelnik gminy.
Jan Kołodziej współpracował z nią przy wielu okazjach. Od 1988 roku nieprzerwanie przez 23 lata pełnił funkcję sołtysa, a w latach 1990 - 2002 sprawował mandat radnego Rady Miejskiej w Pilźnie. Za jego sprawą budowano oświetlenie uliczne, modernizowano drogi, dbano o miejsca pamięci. - Najbardziej lubię właśnie takich ludzi, którzy wyrzucani drzwiami wchodzą przez okno, a wszystko po to, by doprowadzić rzecz do końca, by dopiąć celu - chwaliła Alicja Wosik, wicewojewoda podkarpacka gratulując jednocześnie Janowi Kołodziejowi wytrwałości i sukcesów w trwającej 30 lat pracy społecznej. Do życzeń i podziękowań dołączyli się także radni reprezentujący dzisiaj mieszkańców w Radzie Miejskiej Pilzna.
Sam nagrodzony odbierając odznaczenie nie potrafił ukryć emocji. Wyraźnie wzruszony nie był w stanie dokończyć podziękowań za wyrazy uznania, jakie kierowano pod jego adresem. - Przepraszam, ale nie mogę mówić…- tłumaczył.
O swojej społecznej działalności mówił z satysfakcją, choć - jak podkreślał - bywały także mniej przyjemne chwile. - Niektórzy doszukiwali się w tej działalności jakichś prywatnych korzyści i to było szczególnie bolesne. - wyznał.





